Relax (Labrum) nr 52 – recenzja. Polski bigos komiksowy w świetnej formie

Powtórzę się, ale może ktoś wpada do mnie po raz pierwszy. Z Relaxem nie mam wspomnień obleczonych melancholią, niczym warstwą tłuszczyku. Pierwsze, czego wypatrywałem w kioskach, to Thorgale i Spider-Many. Na „Relax (Labrum) nr 52”, kolejny już numer, który do mnie trafia, nie patrzę przez zamglone oczy, ale faktem jest, że im więcej takich magazynów czytam, tym lepsze mam wrażenia.

Relax (Labrum) nr 52

Relax coraz bardziej przekonuje, ale komiksy w odcinach nie

Tak z grubej rury, co mi nie odpowiada? Czytanie komiksów na części, chociaż ci, co zauważą, że Spider-Man wychodził w odcinkach, a na dokończenie takiego „Maximum Carnage” trzeba było czekać pół roku, mają rację. Niemniej po latach czytania albumów i wydań zbiorczych zwyczajnie się odzwyczaiłem. Z magazynami jest tak, że warto być na bieżąco i gdybym poprzedniego numeru nie czytał, to dwóch dań głównych do końca bym nie zrozumiał.

Van Hamme i Dorison z mocnymi finałami

Historie rozpoczęte poprzednio, a zakończone teraz, to „Teleskop” Jeana Van Hamme’a i Paula Tenga oraz „Ulysse & Cyrano” Xaviera Dorisona, Antoine’a Cristau i Stéphane’a Servaina. Podstawowe narzędzie nakłonienia czytelnika, aby sięgnął po następny numer, to podzielić historię na pół. Choć znowu myślę, że wystarczy wydawać dobre komiksy, a czytelnik i tak będzie wierny. Obie historie świetne, z dobrymi zakończeniami, choć w zupełnie innym klimacie. Van Hamme kontynuuje historię podstarzałych przyjaciół, którzy wchodzą w relację z sąsiadką z naprzeciwka, którą… no, podglądali przez teleskop. Historia zatacza coraz większe kręgi, by oprzeć się o polityczną intrygę i olbrzymie pieniądze.

Jego kolega z podwórka, czyli Xavier Dorison, też opowiada obyczajówkę, ale jednak w innym stylu. Tu na świeczniku jest pasja i złote stwierdzenie, że jeśli chce się robić w życiu to, co się kocha, to nawet rodzinne konotacje nie powinny stać na drodze. Urocza historyjka o francuskiej kuchni, której zakończenie rozgrzewa serduszko.

Relax (Labrum) nr 52

Web of Horror kradnie show

Najbardziej ciekawe miejsce, a właściwie miejsca, to artykuły i komiksy z magazynu „Web of Horror”, wydawanego na przełomie lat 60. i 70., którego czwarty numer miał ogromnego pecha, bo wydawca zamieszkał w hipisowskiej komunie i wszystko się posypało. W związku z tym perypetie wydawania są tak samo interesujące jak same komiksy. Oczywiście najbardziej czekałem na Berniego Wrightsona (choć akurat jego okładka nie zachwyca), ale w zasadzie każdy z artystów dostarcza arcyciekawą historyjkę z dreszczykiem i przewrotnym zakończeniem, a narrator przypominający kosmiczną muchę zwyczajnie prowadzi show z ogromną ikrą. I humorem.

Polacy trzymają poziom

Polskę reprezentują Śledziu, śledziowa klasa, jak zawsze. Jest Piotr Szulc z Maciejem Pałką w żarówiastych, flamastrowych kolorach, trochę przypominających komiksy Kowalczuka. Są humorystyczne rysunki Bartosza Minkiewicza, dla mnie takie na „meh”. Najbardziej świeci Nowak z nowym epizodem z „Futuro Darko” na stałym, kapitalnym poziomie. Jeśli spodobał się wam album, nomen omen też wpierw publikowany w magazynie, ale innym, bo „Komiks i my”, to można się pokusić o kupno Relaxu 52, nawet jeślibyście nie mieli nic innego do przeczytania. Choć akurat tak nie warto, bo ten numer jest napakowany świetnymi treściami.

Relax (Labrum) nr 52

No i nie mogło zabraknąć publicystyki. Wojny o nazwę w zasadzie mnie nie obchodzą, ale rozumiem, że na miejscu jest informowanie na bieżąco o sprawie. Bardzo spodobał mi się artykuł o polskich festiwalach, bo w sumie sam wybierałem dotąd tylko te, które mam blisko, ale po namowach może to zmienię. No i krótkie polecajki, zawsze na propsie, bo nawet czytając dużo, wszystkiego przeczytać się nie da.

Kończąc, coraz bardziej mnie ta forma przekonuje. Do tej pory najbardziej lubiłem „Metal Hurlant”, bo każdy numer pęka od świetnego science fiction. Relax to taki dobry polski bigos, bo jest w nim wszystko. Twórcy polscy i ze świata. Obyczajówki, humor i sci-fi czasem też. Nic tylko łapać za łychę i wcinać.

Czytaj więcej: Relax (Labrum) #51 – Kultowy tytuł i jego współczesne wcielenia (tzn. jedno z…)

Informacje o wydaniu

Scenarzysta: Marko Stojanović, Jean Van Hamme, Piotr Szulc, Wayne Howard, Xavier Dorison, Antoine Cristau, Alex Varenne, Przemysław Soroka, Dick Kenson, Krzysztof Nowak, Terry Bisson, Bartosz Minkiewicz, Bernie Wrightson, Rafał Skarżycki, Michał „Śledziu” Śledziński
Ilustrator: Vassilis Gogtzilas, Paul Teng, Maciej Pałka, Wayne Howard, Stéphane Servain, Alex Varenne, Roman Gajewski, Norman Nodel, Krzysztof Nowak, Syd Shores, Bartosz Minkiewicz, Bernie Wrightson, Tomasz Leśniak, Michał „Śledziu” Śledziński, Ralph Reese
Wydawca: Labrum
Seria: Relax
Format: 235x325mm
Liczba stron:206
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo

Share This: