Chaos i Droga do piekła – recenzja. Auraléon i mistrzowskie science fiction w czerni i bieli
Lost in Time przedstawia nam kolejnego komiksowego klasyka. Tym razem jest to urodzony w Barcelonie Auraléon. „Chaos i Droga do piekła” to zbiorek, który by nie powstał, gdyby temu samoukowi nie znudziła się praca w biurze. Może początek jest prozaiczny, bo to zwykłe „zmęczenie materiału”, ale za to owoc jest przepiękny. Maestria w czerni i bieli zahaczająca o science fiction i pokazująca destrukcyjne skłonności ludzi. A, no i ich głupotę. Znaczy naszą.

W skrócie
Przewrotne science fiction
„Chaos” to dłuższa część albumu, do której scenariusz, a właściwie scenariusze napisał sam Auraléon. Mamy tu krótkie opowiadania, które najczęściej zwieńczone są przewrotną puentą. To potrafi rozbawić, ja kilka razy roześmiałem się w głos, ale to właściwie trzeba lubić. Tę przewrotność widać już na okładce, bo ta zahacza o okultyzm i satanistyczne praktyki. Co ma wspólnego pentagram z science fiction?
A, no właśnie u Auraléona coś ma. Próby tłumaczenia niezrozumianego albo zwyczajnie obcego zaprowadzają małe móżdżki na skrajności. Czy obca cywilizacja, która kiedykolwiek przybyłaby na Ziemię, obwołana by była bogami, czy może jednak demonami? Czy obcy będą cierpliwie znosić zabobonność ludzi i ograniczone myślenie? Hiszpan ma na to pewną teorię i przepięknie pokazuje „trzaśnięcie drzwiami”. Była szansa na pierwszy kontakt, tzw. myśląca rasa ją zaprzepaściła, jak wiele rzeczy wcześniej.

Auraléon blisko poziomu Toppiego
To, co rzuca się na pierwszy rzut oka, to cieniutki obrys, którego tłem są ponure przestrzenie pokrywane węglem. Nie jest to definicja na cały album, bo czasem tusz pozostaje sam, a że Auraléon ma świetną kreskę, to sama się broni. Nie trzeba koloru, nie trzeba cieniowania, chociaż zawsze to jest jakaś odmiana. Nie chcę na siłę podawać porównań, bo pewnie wymyślić by można ich z tuzin, niemniej te profile i spojrzenia bardzo przypominają mi prace Toppiego.
Włoch co prawda ma niepodrabialne ornamenty, ale jeżeli ktoś miałby się zbliżyć do tego boskiego poziomu, to mógłby to być tylko Auraléon. Na dodatek na koniec opowiadania „Światła” pojawiają się kolaże, więc moje skojarzenie tylko i wyłącznie się wzmacnia. Hiszpan często pozostaje przy klasycznej kompozycji plansz, ale zdarza mu się odchodzić od układu z sześcioma kadrami. Aż tak jak Toppi nie eksperymentuje, ale widać podobną złożoność nakładanych linii i faktur.

Samotność prowadzi do piekła
Jeżeli lubicie takie krótkie opowiadania, zwłaszcza z luźnym i czasem humorystycznym podejściem do science fiction, bo okazuje się choćby, że potężna świątynia jakiegoś kosmicznego bóstwa to tylko tekturowa fasada, to będziecie się bawić znakomicie. Jest trochę robotów i filozofowania o tym, co sztuczna inteligencja zrobi, gdy zrozumie, jak niedoskonały jest człowiek. Jest trochę obcych, kontaktu z ludźmi, światów ogromnych i tych bardzo malutkich. I tak dochodzimy do… piekła.
„Podróż do piekła” ma co prawda strukturę epizodyczną dopasowaną do publikacji w magazynach, ale tym razem fabuła, za którą odpowiedzialny był Carlos Echevarria, ma charakter liniowy. Otrzymujemy jedną dłuższą historię rozbitka, ale nie na bezludnej wyspie, tylko w kosmosie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, jak falami możemy obserwować rozpadający się umysł wystawiony na samotność, chwytający się wspomnień i wpadający w otchłań halucynacji. Ale nie powiem, rozważania nad tym, co w takim przypadku jest odwagą, a co tchórzostwem, też są niczego sobie. Zakończenie? Ano przewrotne, co by nie powiedzieć bombowe.
Dla fanów Metal Hurlant i Toppiego
Okładka tego albumu jest nieco zwodnicza. W środku trochę siarki jest, choć piekło najczęściej pojmowane jest metaforycznie, choćby w bezkresie zimnej pustki zwanej kosmosem. Powinni tu zajrzeć przede wszystkim wielbiciele magazynu „Metal Hurlant” i autorów, którzy na jego łamach publikowali swoje prace. No i jeśli lubicie Toppiego, to też warto. Kreska poziom nieboskłon.
Czytaj więcej: Toppi. Kolekcja. Tom 1. Zaczarowany świat
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Auraléon, Carlos Echevarría
Ilustrator: Auraléon
Tłumacz: Jakub Jankowski
Wydawca: Lost In Time
Format: 296 x 220 x 18.2 mm
Liczba stron: 136
Oprawa: Twarda
Druk: cz.-b.
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









