Supergirl. Świat – Superbohaterka odwiedza Polskę i resztę świata | Recenzja komiksu
„Supergirl. Świat” to po „Batman. Świat”, „Superman. Świat” i „Joker. Świat” kolejna antologia tworzona przez komiksowych twórców z całego świata. Cieszy, że Polacy dostają swoją szansę, aby zaprezentować się obok Włochów, Hiszpanów czy Francuzów. Z drugiej strony widać, jak ikoniczną postacią jest Supergirl, która w komiksach często stoi w cieniu swojego starszego kuzyna.

W skrócie
Supergirl opuszcza Amerykę
„Supergirl. Świat” to nie jest kolejny zwyczajny komiks superbohaterski, choć klasyczne elementy gatunku, czyli kolorowe peleryny, supermoce z siłą i lataniem na czele oraz ratowanie potrzebujących, czy nawet walka z superłotrem, jak najbardziej się tu pojawiają. Nawet gdy macie już tego dość, bo superbohaterszczyzna dawno wam się przejadła, tutaj jest inaczej. Choćby z tego powodu, że Supergirl nie ratuje świata w rozumieniu hamburgerów, czyli w zasadzie Ameryki Północnej. Niezbyt często córka Kryptona ma okazję zobaczyć wieżę Eiffla czy osiedle Nikiszowiec i wziąć udział w Barbórce.
Akcja miesza się z lokalnym folklorem. W Polsce Supergirl udaje się na Śląsk i spędza trochę czasu wśród górników. W Meksyku odpoczywa pod piramidą na Jukatanie. Poznaje miejscowe zwyczaje i mity. Miejscami mocny akcent położony jest na sztukę, w końcu jej formą jest też komiks. Bohaterka poznaje również przeszłość niektórych krajów, czasem wręcz dosłownie, jak ma to miejsce w fińskim epizodzie. Tak to już jest, że „silne dziewczyny mogą zmienić historię”, a przy okazji Johanna Sinisalo zgrabnie nawiązuje do katastrofy tunguskiej.
Kobieca siła
Girl power, co nie dziwi, wychodzi na pierwszy plan. Przez chwilę nawet myślałem, że dla podkreślenia siły drzemiącej w dziewczynach do stworzenia tej antologii zaproszono wyłącznie artystki, ale szybko okazuje się, że ta zasada nie obowiązuje. Niemniej kobiety wyraźnie wiodą tu prym. Choćby w polskim epizodzie zobaczycie współpracę Kasi Nie i Ani Krztoń.
Daniem głównym są oczywiście różne style graficzne, choć właściwie opiera się to na małym paradoksie. DC od lat zatrudnia twórców z całego świata, a w tym zbiorze Stany Zjednoczone reprezentuje… Mariko Tamaki. Nomen omen kanadyjska artystka i scenarzystka. Równie dobrze w tym epizodzie mogłaby jako rysowniczka wziąć udział Kasia Nie, znana przecież z pracy dla Marvela. Także dobór twórców budzi we mnie lekkie kontrowersje, ale hej, mamy na pokładzie Anię Krztoń, królową polskich zinów!

Które historie wyglądają najlepiej?
„Supergirl. Świat” to album przyjemny graficznie. Kosmos na obwolucie to efekt pracy Joëlle Jones i Trish Mulvihill. Galaktyka w tle i lakierowana Supergirl w pozie pełnej mocy to znak, że będzie się działo. Warto zajrzeć pod obwolutę. Wersja Egmontu ma oczywiście ilustrację polskiej artystki, Kasi Nie. Niestety sporą część epizodów określiłbym jako graficznie poprawne. Choćby otwierająca historia rysowana przez Skylar Patridge nie oferuje niczego, czego nie można by się spodziewać lub zobaczyć w amerykańskich komiksach z kalesoniarzami.
Powyższe dotyczy niestety także polskiego epizodu. Kasia Nie ma swój styl i niepowtarzalne znaki rozpoznawcze. Narracja bez dialogów nadaje tej historii nieco zadziorności, ale o ile bardziej nietypowo wyglądałoby to, gdyby Ania Krztoń oprócz scenariusza zajęła się również rysunkami. To byłby czad, a tak jest tylko takie „no ok”.
Warto zwrócić uwagę na rysunki Marie Sann w niemieckim epizodzie, utrzymane w cukierkowym, cartoonowym stylu podobnym do tego z „Plastic Mana”. Jak zwykle świetny jest Stevan Subić ze swoją brutalną, mroczną pracą tuszem. Najbardziej spodobało mi się malarskie podejście Federiki Croci w „Mrocznym odbiciu” i świetna, pełna ikry kreska Joëla Juriona w „Do utraty tchu”. No tak. Francja i Włochy. Czemu mnie to nie dziwi?
Niespecjalnie zmienia się wygląd Supergirl, chociaż we francuskim epizodzie Kara wygląda najbardziej seksownie. W końcu akcja startuje w Paryżu. Na największą fantazję dotyczącą stroju i fryzury bohaterki pozwolili sobie Argentyńczycy i jest to naprawdę świetne. Przynajmniej coś innego.
Manga na zakończenie podróży
Album tradycyjnie zamyka, a właściwie ponownie kieruje do środka, manga utrzymana w zupełnie innym klimacie i pełna akcentów związanych z jedzeniem. No tak, jeśli ktoś mógłby szybko dotrzeć do ulubionej knajpki nawet na drugim końcu świata, to czemu nie jeść obiadu w Kraju Kwitnącej Wiśni?
Czytaj więcej: Superman. Świat – obcy z Kryptona poza Metropolis
Informacje o wydaniu
Podsumowując, „Supergirl. Świat” to ciekawostka. Miejscami bardzo ładna i przyjemna, ale miejscami niezbyt mocno przekraczająca granice gatunku. A zdecydowanie jest tu na to miejsce, co było bardziej widoczne w poprzednich tomach. Kto następny?
Scenarzysta: Anna Krztoń, Mariko Tamaki, Aneke, Marie Sann, Mahmud Asrar, Kid Toussaint, Fernanda Ciella, Mariana Moreno, Francesca Michielin, Tomas Wortley, Ejob Gaius, Johanna Sinsalo, Uroš Dimitrijević, Satoshi Miyagawa
Ilustrator: Kasia Nie, Aneke, Marie Sann, Mahmud Asrar, Joel Jurion, Fernanda Ciella, Mariana Moreno, Frederica Croci, Rocio Zucchi, Rosi Kampe, Stevan Subic, Kai Kitagou, Joelle Jones
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont
Seria: DC Świat
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 200
Oprawa: Twarda w obwolucie
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









